poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozdział 4.

<oczami Harrego>

Było już po 16:00, a na dworze robiło się coraz ciemniej. Tłumy ludzi mnie mijały. Kiedy ona przyjdzie? Musze się dowiedzieć, co takiego się stało. Teoretycznie nie znam nawet jej imienia, ale musze po prostu wiedzieć co sie stało.
Nagle zobaczyłem ją - miała długie, brązowe włosy związane w koka, czarny płaszcz, no i niebiańskie oczy. Była naprawde niesamowita. I wszystko byloby dobrze gdyby nie... Mężczyna idący za nią. Jesli to był jej chlopak... On na nią nie zasługiwał. Jak ta delikatna osoba jak ona, może być z takim facetem jak on?! Ubrał się w czarną koszulę, jeansy, kurtkę i eleganckie buty. Złe dobranie stary. Do tego ten oschły wyraz twarzy...
-To on...-usłyszałem z jej ust, i nim się obejrzałem... Facet mnie uderzył w twarz. Zrobił to tak szybko, i tak boleśnie, że nie mogłem wyduśić z siebie ani jednego słowa. Złapałem dłońmi uderzone miejsce.
-O moj Boże! Michael nie rób tego!-krzyczała, ale to nic nie dawało.
Kiedy odwróciłem sie do faceta, ponownie dostałem w twarz. Tego już za wiele.
-Michael przestań, proszę!
-Zamknij się! Chciałaś to masz!-krzyknął.
Dziewczyna wyraźnie zaczęła płakać. To wystarczyło, abym ja również jego uderzył. Miesiące chodzenia na siłownie nie poszły na marne - facet upadł, ale zaraz wstał, popatrzył się ma mnie, i powiedział coś pod nosem. Coś, czego nie zrozumiałem.
-Idziemy.-szarpnął dziewczynę za rękę. Szarpnięcie było bardzo mocne, zbyt mocne jak na nią. Lewno ustała, ale ruszyła za nim. Chociaż była już daleko, odwróciła się do mnie. Z ruchu jej warg odczytałem "przepraszam".
Gwałtownie się rozejrzałem. Dlaczego on się tak zachowywał?! Co ja jej zrobiłem?!
Wciąż stałem przy wejściu do sklepu. Ludzie ciągle się na mnie patrzyli. Czułem, że dlużej tego nie wytrzymam. Wybiegłem ze sklepu i wpadłem do auta. Po podbitym oku poleciały mi pojedyncze łzy. Strasznie piekło. Ale próbowalem sobie wyobrazić, jak na codzień wyglądają ich relacje. To jak się zachowal, było straszne.
Będąc już w domu, dostałem smsa.
"Bardzo Cię przepraszam. Proszę, bądź jutro o 17:30 w tym samym miejscu. Przyjdę bez niego. Jeszcze raz przepraszam."
To była ona.


KOMENTUJESZ- MOTYWUJESZ :)

1 komentarz: