<oczami Harrego>
Musze jej w końcu powiedzieć. Nie mogę tak długo skrywać tej tajemnicy. To osoba którą kocham. Ufam jej.
-Idę się przejść po ogrodzie. Jak dojdziesz do siebie i będziesz chciał ze mną rozmawiać to dołącz do mnie.-stwierdziła Lucy i wyszła.
Przez chwilę chciałem jej to teraz powiedzieć, ale coś wewnątrz mnie nie pozwalało mi. Zaczekam na odpowiednią chwilę.
Wziąłem kilka głębokich oddechów i odłożyłem kubek. Założyłem kurtkę i czapkę i poszedłem do ogrodu.
-Hej, zaczekaj na mnie.
Lucy odwróciła się do mnie.
-Możesz mi powiedzieć o co ci chodziło?-zapytała Lucy. Patrzyła na mnie wzrokiem który przeszył mnie doszczętnie.
-Zrozum mnie, ja...
-Harry nie. Powiedz mi to teraz.-zatrzymała się.
-Harry czekam na odpowiedź.
Nic nie odpowiedziałem. Nie mogłem.
-Ufałam ci...-szepnęła i odbiegła dalej w ogród.
Nie czekałem długo, pobiegłem za nią. Śnieg skrzypiał pod moimi nogami. Dostrzegłem ją w końcu na ławce. Dosiadłem się do niej.
-Obiecuję, że ci powiem. Może nie dziś. Ale napewno.
Spojrzała na mnie.
-Harry, ja...
-Przepraszam.-przytuliłem ją.-Zrozum, że trudno mi rozmawiać o tym. To... Boli.
-Obiecujesz?
Lucy popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem.
-Obiecuję...
Zostaliśmy jeszcze chwilę w uścisku, potem wróciliśmy do domu.
-Harry, jest już 7:34!
-Spóźnie się! Szybko, gdzie są moje spodnie, jezu, gdzie koszula?!
Lucy patrzyła na mnie i śmiała się.
-Widzisz? Ja przebrałam się z piżamy w normalne ciuchy!-wskazała na moje spodnie.-Tu masz. Zdążysz, nie bój się.
-Dobra, papa! Będę po 16! Kocham cię!-powiedziałem i szybko wyszedłem z domu. Mam jednak pewne obawy... Lucy potrafi być nieobliczalna.
Next juz jutro *~* dowiecie się w nim, co jest w "komnacie tajemnic" xd
Czekam <33 *-*
OdpowiedzUsuńJuż ;o
Usuń