poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozdział 7.

<oczami Lucy>

Nie, nie, nie.
Michael patrzył na mnie wzrokiem nienawiści. Boże, tylko nie to. Po co tu przyszedł?! Szybko wzięłam torebkę i podeszłam do niego.
-Michael, to nie...
-ZAMKNIJ SIE SZMATO! Z KIM TY ŁAZISZ GDY MNIE NIE MA?!-Michael złapał mnie za bluzkę.
Drugą rękę miał zaciśniętą w pięść. Gdyby nie Harry, mogłabym być już w pół przytomna.
Brunet przyłożył Michaelowi w twarz. Boże. Co tu się dzieje?!
Tym razem nie mogli dokończyć bójki. Ochrona centrum handlowego ich zabrała. Kiedy wyszli ze sklepu, wciąż grozili im policją.
Skorzystałam z okazji.
-Michaelu. Musisz mnie wysłuchać. Tylko mi nie przerywaj. Przyszłam tu aby przeprosić Harrego z twoje zachowanie.-w tym momecie zdałam sobie sprawę, że powinnam użyć sformułowania "przeprosić tego pana". Za późno.
-Aha. Jesteście na ty. Zajebiście. Porozmawiamy sobie w domu.-szarpnął mnie za rękę. Tym razem nie wygra. Nie dam mu szansy.
Zaczęłam wyrywać dłoń z jego uścisku, ale on tylko jeszcze mocniej ją trzymał. W takim razie, panie Michaelu, zrobimy to tak.
-Harry! Harry ratuj!-wrzasnęłam.
W odpowiedzi dostałam uderzenie w twarz od Michaela.
Dla Harrego tego było już za dużo. Podbiegł do nas, a potem działo się to niczym scena z filmu akcji: Harry kopnął Michaela tak, aż się przewrócił, a mnie złapał.
Postawił mnie na nogi. Kazał mi uciekać, ale nie zrobiłam tego.
-Nie zostawię cie z nim. On jest niebezpieczny...-szepnęłam.
Michael wstał. Bez wstępnych uprzedzeń podszedł do mnie i wycedził:
-Policzymy się jeszcze. Ty nadal będziesz u mnie. Nie możesz mnie zdradzić.
-Kochasz ją?-krzyknął Harry.
Michael stał przez chwilę. Następnie odwrócił się i poszedł do auta.
Zaczęłam płakać. Nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha. Nigdy mnie nie pocałował. Nigdy nie przytulił...
Harry jakby czytał w moich myślach, objął mnie w swoje ramiona tuląc najmocniej jak potrafił.
-Ze mną będziesz bezpieczna. Obiecuje.-szepnął.
Nie wiem, co teraz czuję. To dla mnie obcy facet, ale... Czuje się przy nim dobrze, swobodnie i bezpiecznie.
Także go objęłam.

Komentujesz - motywujesz ;))

Zaraz rodzial 8 :)

2 komentarze: