niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 3.

<oczami Lucy>

Szybko zakończyłam połączenie. Przede mną stał Michael. W jego oczach można było dostrzec złość. Przestraszyłam się. Schowałam telefon do kieszeni.
-Kto dzwonił?-zapytał.
Przez chwilę próbowałam coś wymyślić.
-Yy... Koleżanka.-słabe, ale jakieś.
Michael wyrwał mi z ręki telefon. Zadrżałam.
-Koleżanka? Nie masz zapisanego numeru?
O mój Boże... No tak...
-No bo to taka nowa koleżanka... Poznałam dzisiaj ją w pracy. Jest nowa. Więc musiałam jej wiele rzeczy wytłumaczyć.
Przez chwilę nikt nic nie mówił. Dla mnie trwało to jak wieczność.
-Zapisz ją sobie. Nie chcę nieporozumień.
Aha. Czyli on nie chce stwarzać nieporozumień. Sam jest jednym, wielkim nieporozumieniem.
-Jasne, już zapisuje.-wzięłam telefon i zapisałam numer jako "Nicole".
Michael odwrócił się ode mnie. Poszedł do kuchni przygotować kolacje. Nie rozumiał, że chciałam zadzwonić. Nie powinno go to nic obchodzić.
Po chwili dostałam smsa od "nowej koleżanki".
"Jutro o 16:00 w tym samym centrum handlowym. h x"
Tego jeszcze by brakowało, aby Michael usłyszał. Na szczęście nic takiego się nie stało. Wiedziałam, że coś mu zrobiłam. On uważa, że wjechałam w niego wózkiem sklepowym. Ale jednak nie. Boże...
Dla pewności jednak najpierw odpisałam, a potem usunęłam oba smsy.
"Czyli jednak coś się stało?"
Długo nie dostawałam odpowiedzi. Kiedy postanowiłam już odłożyć telefon na szafkę nocną, usłyszałam dźwięk smsa.
"Właśnie chciałbym to wiedzieć. Będę czekał. xx"
Co on miał na myśli? "Chciałbym to wiedzieć"?! O co mu chodzi? O ile wiem, to on jest poszkodowany...
"Nie rozumiem co masz na myśli."
Usiadłam i czekałam. To nie było proste. Szczególnie pod okiem Michaela. Niby był daleko, w innym pomieszczeniu, ale ile potrzeba aby był obok mnie? 3 sekundy?
"Jutro porozmawiamy. Nic się nie stało. Poprostu bądź."
"Jutro porozmawiamy"?! Co to ma być?! Ja się na żadne randki nie pisze. Michael już wystarczająco dużo razy wciskał nos w nie swoje sprawy. Jakby coś tutaj wyczuł... Ale w sumie co? Jakiś facet się mnie czepia? A może chce mi coś zrobić? O mój Boże... O tym nie pomyślałam... Musze wyciągnąć na to spotkanie jutro Michaela. Powiem mu, że jakiś koleś coś ode mnie chce. A jak dodam, że się go boję, napewno się nie zdenerwuje. Tak myślę...

CZYTASZ-KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ

Czwarty rozdział niebawem :)

3 komentarze: