<oczami Harrego>
Wracając do auta nie mogłem przestać myśleć o jej piwnych oczach. Chciałbym je zobaczyć jeszcze raz. Na szczęście jestem o tyle genialny, że dałem jej numer telefonu.
Chciałbym wiedzieć kiedy zadzwoni. I czy w ogóle to zrobi.
Strasznie się czegoś bała. Ciekawe czego? Przecież nic mi nie zrobiła. Specjalnie udawałem ból, żebym usłyszał jej głos. Miała poważny i bardzo kobiecy głos. Czarne kosmyki włosów opadały na jej twarz. Ciągle o niej myślałem. To było nie normalne!
W tym momecie usłyszałem dzwonek telefonu. Wziąłem telefon do ręki. Numer nieznany.
-Haloo?-głos w słuchawce wydawał się nie tyle znajomy, co wcześniej słyszany.
-Przepraszam, kto mówi?-na chwilę zapadła cisza.-Halo?
-Emm... To ja, dziewczyna ze sklepu.-zaśmiała się ledwie słyszalnie. To był najpiękniejszy śmiech jaki słyszałem. Był taki beztroski i młody.-Dzwonię, aby się upewnić, że nic panu nie jest. Wyglądał pan, jakby naprawdę się coś stało.
Próbowałem się nie zaśmiać. W jej głosie było słychać duży niepokój. Wiem, że nie powinienem się śmiać, ale to było tak potwornie urocze.
-Naprawdę nic mi nie jest. Z odszkodowaniem żartowałem, naprawdę. Nie ma się czym przejmować. Jestem cały i zdrowy, a do tego piękny i wolny.
Hahaha, Styles, dobry żart, nieźle ci idzie.
-To... To dobrze. Przepraszam, że dzwoniłam. Do widzenia.
Głos w słuchawce się urwał. Nie było to typowe rozłączenie. Ostatnie zdanie wypowiedziała wyjątkowo cicho, jakby ktoś kto stoi obok nie mógł się dowiedzieć o czym mówi. Ale najważniejsze jest to, że mam jej numer. Styles, stary, niezła robota.
CZYTASZ-KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ :) :) :)
Rozdział 3. niebawem ;)
Bardzo mi się podoba :-)
OdpowiedzUsuń