środa, 26 listopada 2014

Rozdział 10.

<oczami Harrego>

Było źle. Naprawde źle. Jeśli Lucy potrzebuje pomocy, to znaczy, że cos powaznego sie stalo. Lucy byla silną osobą i nie poddawała sie, ale ten sms...
Jechalem pod podany adres. Ręce mi się trzęsły, a każde czerwone swiatlo potwornie denerwowało. Kiedy dojechalem, zaparkowalem auto przed domem. W oknie zobaczylem lampkę, a przy niej Lucy, ktora leżała wpatrzona w sufit. Jest bezpieczna. Ulżyło mi.
Delikatnie zapukałem w jej okno. Gdy tylko mnie zobaczyła, szybko wstała i podeszła pod nie. Cicho je otworzyła i wyszła.
-Harry...-wyszeptala i mocno przytuliła.
Lucy była drobną osobą o silnym charakterze. Nie wybacze Michealowi, jeżeli cos jej zrobił.
-Jesteś cała?-zapytałem.
Popatrzyła na mnie smutnymi oczami.
-Nic mi nie jest... Tylko chcialam, żebys po mnie przyjechał. On mnie nie kocha. Je jego tez nie. Ja...-urwała. Zrobila głęboki wdech, po czym wyznała.-kocham tylko ciebie...
Momentalnie moje serce ogarnęło mile ciepło. Na twarzy pojawił się mimowolny uśmiech, a z moich ust wypowiedziane te słowa:
-Ja ciebie też.

Komentujesz: motywujesz

Zaraz rozdział 11 ;o ;)

4 komentarze: