<oczami Lucy>
Nie mogłam zasnąć. Była 8:46, i chociaż całą noc nie spałam, nie mogłam.
-Chcesz coś jeszcze?-pytał Michael. Nigdy się tak nie zachowywał. Albo może dojrzał? Przecież to jedyne racjonalne wytłumaczenie.
-Wszystko mam, dziękuję.
-Jakbyś jednak czegoś potrzebowała to jestem w salonie.-powiedział Michael i... Pocałował mnie w policzek.
Dobra dobra dobra dobra. Stop.
Po pierwsze: co to ma znaczyć?
Po drugie: co mu się dzieje?
Po trzecie: czy to sen?
Kiedy Michael wyszedł, mogłam wziąć telefon i zadzwonić do Harrego. Chciałbym mu powiedzieć "może nie jestem z osobą która mnie kocha, ale przynajmniej nie nienawidzi".
Odłożyłam jednak telefon, bo nic by to nie zmieniło. Poza tym nie chciałam słuchać jego boskiego, kochanego, spokojnego... Mózgu stop. Nie chciałam słuchać jego okropnego głosu. Tak. Tak lepiej.
Wstałam i poszłam do Michaela. Musiałam znać odpowiedź na to pytanie.
-Michael... Co się stało, że nie jesteś zły, że uciekam?-zaczęłam.
Michael wstał, podszedł do mnie i przytulił.
-Zrozumiałem, że cię kocham...
Jeśli to sen, to nie chcę się z niego wybudzać. Nawet trudno opisać jak się czułam. Pogrążona w objęciach Michaela zapomniałam o Harrym. Największy dupek, jakiego poznałam. Książę na białym koniu się znalazł. Ratuje mnie od Michaela a sam nie jest lepszy. Idiota.
<oczami Harrego>
Miałem gdzieś, że muszę iść do pracy. Byłem... Wściekły. Na Lucy i na siebie. Nie mogłem znieść tego uczucia.
Wziąłem telefon, po który tu tak naprawdę przyszedłem, i wybrałem numer do Lucy.
-Halo?-odezwała się.
-Lucy gdzie jesteś?!
-W domu. Z Michaelem.
Z Michaelem... Ona z nim jest. To...
-Z nim?!
-Tak. Michael mnie kocha. A ty? Najwyraźniej nie. Do widzenia.-rozłączyła się.
Zacisnąłem pięści. Miałem chęć pojechać tam i zabić Michaela. Lucy jedzie do pracy na 10:00. Czyli po tej godzinie jej już nie będzie w domu... Nie chce żeby na to patrzyła. Rozprawię się z nim raz a dobrze.
Tego dnia już nie pojechałem do pracy. Zaczekałem na godzinę 10:00 i pojechałem pod ich dom.
Rozdział 20 pojawi się wkrótce 🔜 :)
Komentujecie-motywujecie :))