Uwaga!
Rozdziały będą się pojawiać rzadziej, ale będą dłuższe :)
<oczami Harrego>
Wszystko było w idealnym porządku - Lucy była ze mną, Michael nam nie przeszkadzał, niczego nie musimy ukrywać... Wszystko było ok, do pewnego momentu.
Minęły już dwa dni od kiedy Michael wyznał co naprawdę myśli o Lucy. Siedzieliśmy popijając poranną kawę, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstałem i poszedłem z kuchni.
-Cześć Harry.-powiedziała stojąca przede mną kobieta.
-Przepraszam, znamy się?
Kobieta popatrzyła na mnie i nerwowo się zaśmiała.
-Jestem Jessie. Pamiętasz, napewno.
Jessie? Nic mi to nie mówi.
-Słuchaj, ja...
-Nie żartuj, Harry.-weszła i zamknęła drzwi.
Zbliżyła swoją twarz do mojej. Opierała czoło o moje.
-Kto to był Ha... O mój Boże! Harry!-krzyknęła Lucy która zeszła właśnie na dół.
Jessie odwróciła się do Lucy.
-A ty kim niby jesteś?-zapytała.
-Harry kto to jest?!
-Podaje się za jakąś Jessie, nie znam jej!-krzyknąłem.
-Jeszcze niedawno mówiłeś, że mnie kochasz. Teraz już masz inną? Pff. Nie potrzebnie się fatygowałam. A ciebie ostrzegam.-zwróciła się do Lucy.-Jestem idealnym przykładem na jego miłość.
Jessie odwróciła się i wyszła.
Przez chwilę wachałem się, czy za nią nie pobiec i nie wyjaśnić tej sprawy.
-Kto to był?-zapytała w końcu Lucy.
-Podaje się za jakąś Jessie, mówiłem już... Nie wiem kim jest.
-Chciałabym w to uwierzyć...-szepnęła i wróciła do kuchni.
Stałem jeszcze przez chwilę i myślałem co z tym zrobić. To sytuacja bez wyjścia. Lucy mi nie uwierzy. Musze to wytłumaczyć z tą "Jessie".
Chociaż nie mogę skłamać, coś mi mówiło, że ją znam. Wziąłem komórkę i spojrzałem w kontakty.
Jack
James
John
Jessie
Julie
Wiedziałem... Jutro musze zadzwonić do Jessie i wyjaśnić to wszytko. Boje się, że to mnie przerośnie. Przecież gdy okaże się, że ona chce do mnie wrócić, popsuje całkowicie relacje z Lucy... Nie mogę do tego dopuścić.
<oczami Lucy>
Wiedziałam. Wiedziałam, że kiedyś tak się stanie. Za miło było nam przez te dwa dni. Chyba się dawno nie kłóciliśmy.
-Słuchaj. Ja naprawdę nie wiem, kto to był.-powiedział Harry.
Milczałam. Nie wiem co o tym myśleć. Tak naprawdę ona tylko do niego przyszła. Nie powinnam być zazdrosna.
-Wiesz, ja poprostu się boje, że kiedyś to ja będę taką Jessie... Że przestaniesz mnie kochać... Dlaczego z nią skończyłeś?-spytałam.
Harry widocznie próbował sobie coś przypomnieć.
-Trochę ich było, więc...
-Aha. Jeszcze ciekawiej. Czyli ja będę kolejną do kolekcji?-westchnęłam.
-Kochanie, dlaczego tak myślisz? Miałem... Kilka dziewczyn. Ciebie kocham najbardziej.-szepnął Harry przytulajac mnie.
-Mówiłeś to każdej byłej dziewczynie. No nic. Muszę to przemyśleć.-stwierdziłam i poszłam do naszego już pokoju.
Co jeśli naprawdę jestem tylko jedną z wielu dziewczyn Harrego? Co jeżeli on chce tylko jednego?
-Lucy... Posłuchaj.-wszedł do pokoju Harry.-Nie wiem, jak mam to powiedzieć. Kocham cię bardziej niż inne. Jesteś moim słoneczkiem, które daje mi uśmiech i radość z życia. Uwierz mi.
Coś za słodko. Podstęp?
-Udowodnij, że mnie tak bardzo kochasz.-powiedziałam w końcu.
Spodziewałam się jakiegoś namiętnego pocałunku czy coś, ale Harry poprostu wyszedł z pokoju.
To było dziwne. Nie było go kilka minut. Kiedy już wrócił, trzymał w rękach pudełko.
-Proszę. Tu masz kluczyk do pokoju, tu masz ręcznik, tu masz plan dnia, tu masz nasze pierwsze smsy.-Harry pokazał na telefonie nasze pierwsze rozmowy.
-Pamiętam to... Michael stał wtedy nade mną. Strasznie się bałam...
-Teraz już się nie boisz. Jesteś ze mną. Kocham cię, zrozum.
Oj dobra, niech mu będzie, udam wzruszoną. Tylko to nie było takie proste.
Przez chwilę nie mrugałam. Potem potarłam nos, i prawie "wzruszenie" było gotowe.
-Ojej, Harry, ja też cię kocham...
Pamiętajcie!!! Każdy komentarz motywuje do dalszego pisania <3 komentujcie! :*
Super! Gratulacje weny ;)
OdpowiedzUsuńDziekuje :)
Usuń