poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozdział 25.

<oczami Harrego>
Liam od kilku lat mieszkał zdala od miasta w dużym drewnianym domu. Od kilku lat, czyli od czasów rozejścia się zespołu.
-Lucy, podoba ci się?-zapytałem kiedy weszliśmy do pokoju.
Widziałem na jej twarz grymas, który oznaczał lekkie niezadowolenie.
-Tak, pewnie...-powiedziała.
Kiedy zostaliśmy sami rozpakowaliśmy walizki. Próbowałem podjąć się jakiejś rozmowie z Lucy, ale nie miała ochoty na gadanie.
-Co ci się stało?-spytałem w końcu.
-Liam jest dziwny.-powiedziała.
Szczerze się zaśmiałem.
-Dziwny? Lucy, to mój przyjaciel!-objąłem ją ramieniem.
-Tak, ale... No nie wiem. Może przesadzam.
Za godzinę zeszliśmy na obiad, ponieważ wciąż była wczesna pora. Na początku Lucy wypierała się, że nie jest głodna, ale potem zacząłem ją łaskotać, więc w końcu razem zeszliśmy na dół.
Oprócz Liama powitał nas również jego dość duży, czarny pies.
-O mój Boże hej słodziaku! A kto jest taki piękny?-pytała psa Lucy.
-Osobiście nie gadam z psami, ale chyba zacznę.-zaśmiałem się siadając do stołu.
<oczami Lucy>
Przez cały obiad Liam dziwnie się na mnie patrzył, przez co kompletnie straciłam apetyt.
-Dziękuję.-powiedziałam i odeszłam od stołu.
Za chwilę na górę przyszedł też Harry.
-Lucy, nie mamy wyjścia, musimy tu być. Póki sytuacja ze zdjęciami się nie uspokoi...
-To może powiedz temu swojemu przyjacielowi, żeby się tak na mnie nie patrzył, dobrze?-spytałam i położyłam się na łóżko.
-Tak, czyli jak?
Westchnęłam. Nie znałam odpowiedzi na to pytanie.
-To nie był wzrok nienawiści, bardziej... Zdziwienia i... Obrzydzenia.
-Obrzydzenia? Lucy, okey? Bo chyba jednak nie.-oburzył się Harry.-Idę do Liama.
Aha. Czyli on sobie wyszedł. Super.
Po godzinie spędzonej na nieudanej drzemce, dostałam smsa.
"Już za kilka dni się spotkamy. Nie mogę się doczekać."
Michael?! Pogrzało go?!
"Pomyliłeś numery czy to do mnie?"
Długo nie dostawałam odpowiedzi, ale w końcu się doczekałam.
"Do ciebie. Do zobaczenia."
Nie chcę się pytać o co mu chodzi. Mam go gdzieś.
-Hej, idziesz z nami oglądać film?-zapytał Liam, który bez pytania wszedł do pokoju.
-Nie dzięki.-powiedziałam.
-Słuchaj księżniczko: u mnie nie ma fochów. Albo jesteś grzeczna, albo...
-Hej Liam. O czym gadacie?-spytał Harry, który właśnie wszedł.
-Mówię Lucy o możliwości filmów. Więc to albo Love Story.
Czułam jak oblewa mnie złość. Jak on może tak kłamać? Przed chwilą mówił do mnie coś innego!
Zaczęłam rzucać w Liama poduszkami.
-Nienawidzę cię! Nienawidzę cię!!!-krzyczałam.
-Hej! Przestań! Lucy, uspokój się!-krzyknął Harry.
Kiedy amunicja się skończyła, opadłam bezsilnie na łóżko.
-Liam, zaczekaj na mnie na dole, proszę...-szepnął Harry i podszedł do mnie.-Lucy co ci się dzieje? Uspokój się! Co to było? Dlaczego rzucałaś poduszkami?!
Ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać.
-Ja nie chcę tu być... On mi groził...-wyszeptałam tuląc się do Harrego.
-Lucy, to że nie chcesz tu być, nie znaczy, że masz się tak zachowywać. I nie kłam, że ci groził. To Liam, nie Michael.
Harry mi nie wierzy... Jasne...
-Zaśpiewaj mi coś.-powiedziałam w końcu.
-Co?!-zapytał wyraźnie zdumiony Harry.
-Zaśpiewaj mi coś, proszę...
-Ale Lucy...
-Harry...
Westchnął.
-We’re only getting older baby
And I’ve been thinking about it lately
Does it ever drive you crazy
Just how fast the night changes?
Everything that you’ve ever dreamed of
Disappearing when you wake up
But there’s nothing to be afraid of
Even when the night changes
It will never change me and you.
Komemtujesz motywujesz autorkę 

2 komentarze: