<oczami Lucy>
Kiedy się obudziłam, było kompletnie ciemno. Mrok opanował cały pokój, więc ostrożnie musiałam wstać i podejść do szafki z moim telefonem.
01:26
Nie sprawdzałam wiadomość od Michaela. Myślałam, że słusznie... Powróciłam do łóżka i dopiero teraz zauważyłam Harrego. Spał na drugiej połowie.
Oczywiście aby moje życie nie było miłe, nie mogłam z powrotem zasnąć. Wyszłam na korytarz i skierowałam się do łazienki.
-Miło, że cię widzę.-powiedział Liam wchodząc właśnie na górę. Przestraszyłam się.
-Ja... Właśnie idę do pokoju...-szepnęłam.
-Dobra, okey.-odparł. Uff, nie było aż tak źle.-Do Harrego?
Jaki on jest dziwny. Nie, do świętego Walentego.
-Tak... Juz idę...
-On cię nie kocha. Jesteś poprostu jego kolejną dziewczyną. Nie nazwę cie inaczej, chociaż powinienem. Bo jeszcze pójdziesz na skargę do Harrego, o nie!-zaśmiał się sarkastycznie.
Każde jego słowo wywierało na mnie ogromny ból. Skąd on wziął takie wnioski?! Co on w ogóle do mnie ma?!
-Słuchaj, chyba się nie rozumiemy.-zaczęłam, ale nie skończyłam po podszedł do mnie bliżej.
-Rozumiemy się doskonale, i nie mów tak do mnie, bo ja jestem panem tego domu. Powinnaś mi na kolanach dziękować, że masz gdzie schować dupe!
W tej chwili nie czułam nic poza chęcią uderzenia go w twarz. Jestem doświadczoną dziewczyną, już raz się z takim przypadkiem spotkałam. No, podobnym. Michael się jednak trochę różni od Liama.
Nie powiedziałam już nic. Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Byłam wściekła i urażona jednocześnie. Nie umiałam dokładnie opisać tego, co czułam. Każde jego słowo to dla mnie ból. Każde jego spojrzenie to tortury. On mnie nawet nie zna! Co on do mnie ma?!
Muszę jak najszybciej znaleźć się w domu. Weszłam na najpopularniejsze strony w internecie. Byłam przeszcześliwa kiedy zobaczyłam, że na głównych stronach gazet nie ma nic o mnie i o Harrym.
<oczami Harrego>
Siedziałem na łóżku. Było jasno, zbyt jasno jak na zimę. Na korytarzu szła Lucy. Podchodziła w moją stronę, gdy niespodziewanie uderzył ją Liam. Krzyknąła, a ja chciałem wstać, ale nie mogłem. Byłem w jednym miejscu, jak przyklejony. Krzyczałem i ja, kiedy Liam ją po raz drugi uderzył.
-LUCY!-krzyczałem, ale to nic nie dawało. Liam usłyszał to, więc podszedł do mnie, i w jednej chwili...
Otworzyłem oczy. To tylko sen, to tylko sen... Przewróciłem się na drugi bok, ale Lucy nie było. Podniosłem się na rękach i zobaczyłem ją jak siedzi pod drzwiami i namiętnie czegoś szuka w internecie.
-Hej, czego szukasz?-spytałem.
-Jejku, już nie śpisz... Możemy wracać, nic o nas nie piszą.
-Będziemy tu jeszcze tydzień. Ja wiem co to znaczy być celebrytą.-odpowiedziałem.
Spojrzała na mnie ni to urażona, ni to zdziwiona.
-Co masz na myśli?
-Nie zapomną tak szybko, spokojnie.-uśmiechnąłem się.
Westchnęła. Przez chwilę chciała coś powiedzieć, ale wstrzymała się.
Oparła się głową o drzwi.
Mój sen był dziwny. Przecież Liam nie mógłby tego zrobić. A jednak Lucy ciągle miała jakiś problem. To dziwne. Muszę się dowiedzieć, dlaczego nie chciała oglądać filmu, rzuciła w niego poduszką i dlaczego wtedy kłamała... A może nie?
W końcu położyła się obok mnie i momentalnie usunęła. Aha, super.
Tak naprawdę mi też sen przyszedł szybko.
Przepraszam, że rzadko wrzucam rozdziały ;x postaram się częściej wchodzić i pisać więcej :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz