*oczami Harrego*
Po tym, gdy Lucy powiedziała mi, że musimy dać sobie trochę czasu, wyszedłem bez słowa zostawiając ją. Miałem dosyć wszystkiego. Najchętniej to poprostu bym się zabił. Ale to też było trudne. Wszedłem do auta i pojechałem do domu. Nie myśląc za dużo, wziąłem pistolet z piwnicy. Zawsze tam był, a teraz się do czegoś przydał.
Miałem ochotę kogoś zabić. Wydawało mi się to totalnie normalne, jak chęć zapalenia albo pójścia do toalety. Zachowywałem się jak wariat po przedwczesnej ucieczce z psychiatryka.
Michael był w tym wypadku pierwszy na liście do zabicia.
Kiedy podjechałem pod jego dom, zaparkowałem auto kilkanaście metrów od ulicy. Wyszedłem z niego i udałem się przed mieszkanie. Z ulicy udało się usłyszeć nagłe hamowania. W jednej chwili jadące dwa auta zderzyły się ze sobą powodując ogromny huk. Niewiele myśląc zapomniałem o całej akcji "zabić Michaela" i zadzwoniłem po pomoc.
Przyjechała policja, a że byłem świadkiem wypadku musiałem opowiedzieć co się stało. Tyle, że jest jeszcze Michael.
***
Po tym, gdy Lucy powiedziała mi, że musimy dać sobie trochę czasu, wyszedłem bez słowa zostawiając ją. Miałem dosyć wszystkiego. Najchętniej to poprostu bym się zabił. Ale to też było trudne. Wszedłem do auta i pojechałem do domu. Nie myśląc za dużo, wziąłem pistolet z piwnicy. Zawsze tam był, a teraz się do czegoś przydał.
Miałem ochotę kogoś zabić. Wydawało mi się to totalnie normalne, jak chęć zapalenia albo pójścia do toalety. Zachowywałem się jak wariat po przedwczesnej ucieczce z psychiatryka.
Michael był w tym wypadku pierwszy na liście do zabicia.
Kiedy podjechałem pod jego dom, zaparkowałem auto kilkanaście metrów od ulicy. Wyszedłem z niego i udałem się przed mieszkanie. Z ulicy udało się usłyszeć nagłe hamowania. W jednej chwili jadące dwa auta zderzyły się ze sobą powodując ogromny huk. Niewiele myśląc zapomniałem o całej akcji "zabić Michaela" i zadzwoniłem po pomoc.
Przyjechała policja, a że byłem świadkiem wypadku musiałem opowiedzieć co się stało. Tyle, że jest jeszcze Michael.
***
-Rzuć broń.-powiedział komisarz.
Wyrzuciłem na podłogę pistolet. Kurwa, mają mnie. Nie zauważyłem, że Michael sięga po broń która upadła.W jednej chwili Michael (zwijając się przy tym z bólu) wykonał strzał w kierunku Lucy. Ta upadła na podłogę zostawiając coraz większą plamę krwi. Ma skurwiel cela.
-Lucy!-krzyknąłem. Całe życie stanęło mi przed oczami. A całym moim życiem była właśnie Lucy...
***
Zabrali nas. Gdyby mi zależało, wyszedłbym wpłacając kaucję. Ale teraz mam wszystko gdzieś. Lucy nie żyje. Mój najdroższy skarb... Nie żyje... Nie mam po co żyć. Wszystko się skończyło.
Kochani! Dziękuję, że pisałam tego bloga w takiej miłej atmosferze z komentarzami :PP Nie zapomnijcie wpaść na mojego drugiego bloga ---> youre-my-life-support.blogspot.com. Kocham was <3
Nie kocham cię już. Nie rozmawiam już z Tobą. Rozdział tak gówniany i głupi jak ty usuwająca bmq. Masz mi usunąć ten rozdział i napisać nowy gdzie Lucy nie umrze i to nie będzie konoec bloga. ROZUMIESZ?!
OdpowiedzUsuńale anja xd nie xd
UsuńFOCH ma być przynajmniej 2 sezon !!!!
OdpowiedzUsuńa jak by ktoś miał chwilkę to zapraszam do mnie (dopiero zaczynam)
http://httpsyouandi.blogspot.com/
Głupia jesteś. ;----;
OdpowiedzUsuńBardzo nie ładnie się zachowujesz.
Zgadzam się z Anią ^-^
To do mnie ?
UsuńWiesz co!? foch forever na 5 minut!!!!!!!!!!!! jak mogłaś?????? ale dobrze ze jest ten nowy blog
OdpowiedzUsuń