poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 32.

Dla mojej kochanej, najlepszej i cudownej chorej Ani <3 <3 <3 (to przypadek, że akurat taki dramatyczny rozdział xd)
<oczami Lucy>
Nie potrafiłam go nie kochać.
Nie potrafiłam zapomnieć o człowieku, który pomógł mi zacząć nowe życie. Nie potrafiłam, nie dawałam sobie rady.
Po wyjściu ze szpitala czułam się gorzej niż kiedy w nim byłam. Tu obok mnie powinien stać ten głupi Styles. Ale go nie było.
Pojechałam do domu, który chciałam wynająć. Umeblowane mieszkanie czekało na moje przybycie. Do momentu wprowadzenia się przenocowałam w hotelu, a o kilku dniach pojechałam do mieszkania. Tam już nie dałam rady.
Samotność jaka mnie ogarniała była zbyt duża, żebym mogła ją wytrzymać. Ciszę próbowałam zastąpić muzyką, głos drugiej osoby telewizją, ale nic nie mogło zastąpić Harrego. Tego dupka, który wyszedł ze szpitala bez słowa zostawiając mnie sama sobie.
Zaczęłam się ciąć. Niektórzy robią to dla mody, ale ja graniczyłam ze śmiercią. Trafiłam do szpitala, kiedy straciłam za dużo krwi.
Nadszedł ten moment kiedy chciałam umrzeć, kiedy chciałam odejść z tego świata zostawiając wszystkich tych, którzy kiedykolwiek wcześniej mnie zranili. Ale zdałam sobie sprawę, że jest taka jedna osoba, którą niestety kocham zbyt mocno, żeby zostawić ją samą. Więc walczyłam do końca.
Po tygodniu wypuścili mnie ze szpitala. Walczyłam sama ze sobą, żeby tego nie powtórzyć. Swój ból i cierpienie przełożyłam na papierosy. Paliłam. Zawsze ulegałam pokusie. Nigdy nie lubiłam dziewczyn, które paliły, a teraz nagle się jedną z nich stałam. I nie wiem, co jeszcze bym zrobiła gdyby nie wizyta Harrego.
Jedno przytulanie daje czasem więcej, niż milion pocałunków. Znowu miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, znowu się łudziłam, że jutro będzie jak dawniej, znowu byłam tak cholernie naiwna. Znowu na naszej drodze pojawił się Michael.
-Wypierdalaj.-powiedział Harry.-rozumiesz?
-Spokojnie gołąbeczku. Jeżeli oddasz mi tę swoją laskę, wyjdę z twojego życia o nigdy nie wrócę. Zgoda?-uśmiechnął się Michael. Ten zasrany dupek myśli, że Harry jest głupi?!
-Zgoda. Oddaje i po wszytkim.
Chwila.
Milczałam. Co to kurwa znaczy?
-Nie wiedziałem, że tak prędko pójdzie.-powiedział Michael podchodząc do nas.
Harry momentalnie wypuścił mnie z objęć. W jednej chwili wyjął pistolet z kurtki i postrzelił Michaela z rękę.
-Zabierasz pistolet na spotkanie z dziewczyną, to takie romantyczne... Mam nadzieję, że nigdy byś mnie nie oddał...-powiedziałam sarkastycznie nie zwracając uwagi na wyzwiska rzucane w moją i Harrego stronę przez Michaela. Nie przyjęłam się tym, że przede mną leżał prawie martwy człowiek. Wręcz przeciwnie, poczułam ulgę i radość.
-Lucy, nie chciałem tego zrobić...-szepnął przestraszony Harry.-Przepraszam...
-Nie przepraszaj. Dobrze zrobiłeś. Zajebiście dobrze. Tylko Sherlocku, co teraz z nim zrobisz?-zaśmiałam się pierwszy raz od kilku miesięcy. Boże, co za ulga.
Nagle drzwi do mieszkania otworzyły się.
-Dzień dobry. Komisarz...-no i nie dowiedziałam się jaki, bo zobaczył Michaela.-Ręce do góry!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3 dziękuję za 6000 tysięcy wyświetleń  <3 mała rzecz, a cieszy :'))

11 komentarzy:

  1. Co ?! Ten komisarz tak z dupy xd ALE OMGOMGOMGOGMGOMGOFMFOFMGOGMGOMGOGMGKOMG KCKCKCKCKC DZIĘKUJĘ NAJ BOZE ROZDZIAL PLZPZLZPXLZPLZ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już myślałam że mnie nienawidzisz XD ale jeju, dzięki :''))

      Usuń
  2. Ja NMG, Marta dawaj kolejny rozdział, bo naprawdę to jest super!!! Kiedy następny? ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ten komisarz to chyba się zmaterializował

    OdpowiedzUsuń
  4. MASZ DODAĆ KOLEJNY ROZDZIAŁ JUŻ!!!!!!!!!! ROZUMIESZ!? TO JEST UZALEŻNIAJĄCE, WIĘC NIE KAŻ MI CZEKAĆ NA ,,ODWYKU" XD PROOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOSZĘ NEXT

    OdpowiedzUsuń
  5. Marta!!! Sama wiesz co bo jak nie to SGCH -,- *-*

    OdpowiedzUsuń